Zabójstwo policjanta w Raciborzu. Oskarżony Radosław Ś. znów na sali rozpraw. Przesłuchano kolejnego policjanta i pierwszych świadków

Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Radosław Ś., podobnie jak podczas wcześniejszych spraw, na sali rozpraw był uśmiechnięty.
Radosław Ś., podobnie jak podczas wcześniejszych spraw, na sali rozpraw był uśmiechnięty. Piotr Chrobok
Udostępnij:
W sądzie okręgowym w Rybniku odbyła się już trzecia rozprawa przeciwko Radosławowi Ś., oskarżonemu o zabójstwo policjanta z Raciborza. W jej trakcie zeznania składali: ostatni z policjantów, uczestniczący w interwencji, w trakcie której Ś. śmiertelnie postrzelił mł. asp. Michała Kędzierskiego, a także małżeństwo, które zawiadomiło policję i mieszkańcy bloku przy ul. Chełmońskiego, gdzie doszło do dramatu.

Zabójstwo policjanta w Raciborzu. Oskarżony Radosław Ś. znów na sali rozpraw. Sąd przesłuchał ostatniego z policjantów i świadków strzelaniny

Oskarżony w sumie o sześć przestępstw, w tym o to najpoważniejsze, czyli zabójstwo policjanta - mł. asp. Michała Kędzierskiego na służbie - Radosław Ś. ponownie stanął przed Sądem Okręgowym w Rybniku. Przewód sądowy w jego sprawie został wznowiony po ponad miesięcznej przerwie. Ś. został na niego doprowadzony z aresztu śledczego w Tarnowie z godzinnym opóźnieniem. Na salę rozpraw wszedł z uśmiechem, który nie znikał z jego twarzy. Oskarżony uśmiechał się do obecnej na rozprawie żony, a także do swoich rodziców. Co rusz szeptał także coś na ucho swojemu obrońcy.

W trakcie trzeciej rozprawy przed rybnickim sądem zeznawał ostatni z policjantów, uczestniczący w feralnej interwencji na raciborskiej ulicy Chełmońskiego. Mundurowy odtworzył wydarzenia z 4 maja 2021 roku. Jak zeznał, zgłoszenie dotyczące późniejszego mordercy raciborskiego policjanta Michała Kędzierskiego, wpłynęło do dyżurnego raciborskiej policji ok. godziny 7 rano. Przypomnijmy - na miejsce interwencji - pojechały dwa policyjne patrole. Członkiem jednego z nich był zamordowany później Michał Kędzierski. Jego partner z patrolu zeznawał już przed sądem miesiąc temu, ale poprosił o wyłączenie jawności w czasie swojego przesłuchania. Jeden z policjantów z drugiego patrolu też zeznania miał już za sobą. Do przesłuchania w środę sąd miał już tylko ostatniego - czwartego mundurowego.

- Zostaliśmy wysłani do dzielnicy Markowice, w rejon stacji benzynowej, gdzie według zgłoszenia miał być nietrzeźwy kierujący pojazdem, ubrany w mundur policjanta. W trakcie dojazdu na miejsce, gdy byliśmy na przejeździe kolejowym w Markowicach, dyżurny wysłał drugi patrol na ul. Chełmońskiego, gdzie było podobne zgłoszenie, że mężczyzna w stroju policjanta, zatrzymuje pojazdy, próbuje je kontrolować. Dla pewności objechaliśmy tę stację paliw (Ś. już tam wtedy nie było - przyp. red). I pojechaliśmy w stronę miasta, gdzie zgłoszenie dostał drugi patrol, jak to się robi, żeby zobaczyć, skontrolować, co tam się dzieje, wspomóc kolegów - mówił raciborski mundurowy, dodając, że gdy wraz z kolegą z patrolu byli w pobliżu ulicy Chełmońskiego, dotarło do nich wezwanie od dyżurnego, żeby także się tam pojawić.

Wezwany na świadka policjant ze szczegółami zrelacjonował, jak wyglądał przebieg zdarzenia z ul. Chełmońskiego. Jego patrol, na Radosława Ś., a także dwóch innych interweniujących tam mundurowych, natknął się, dojeżdżając na miejsce.

- Zobaczyliśmy dwóch policjantów, którzy rozmawiali z mężczyzną też w mundurze policjanta. Usłyszałem strzępek rozmowy. Ktoś pytał tego mężczyznę, skąd jest, z jakiej jednostki. Proszono, żeby się wylegitymował. Mężczyzna dał jakąś zdawkową odpowiedź "dajcie spokój". Powiedziałem policjantowi z mojego patrolu, żeby zaparkował samochód, a ja wyszedłem - przytaczał przebieg zdarzeń z 4 maja, stróż prawa.

Później wszystko miało rozegrać się w ciągu maksymalnie kilkunastu sekund. Policjanci mieli w dalszym ciągu prosić mężczyznę o wylegitymowanie się i podanie jednostki, w której służy. Ś. ostatecznie miał się do tego przychylić. - Mężczyzna powiedział, coś w stylu: „spoko panowie, już daję dokument, mam go w samochodzie" - przyznał policjant, dodając, że następnie padły już strzały.

- Padł strzał, był huk. Zobaczyłem, że Michał się cofa, nie wiem, czy próbował uciec czy się przewracał. Ja w odruchu odskoczyłem, przeskoczyłem przez maskę samochodu i schowałem się za drugi bądź trzeci samochód, stojący przed autem tego mężczyzny. Z tyłu cały czas padały strzały. Było ich kilka, nie wiem dokładnie ile. Ja byłem odwrócony tyłem do tej początkowej fazy. Zapamiętałem odwracającą się postać mężczyzny i strzał - wyjaśniał policjant.

Kiedy strzały ucichły, policjant postanowił sprawdzić, co się wydarzyło. - Nie wiedziałem, gdzie jest mój kolega z patrolu, ani właśnie Michał. Przed radiowozem, którym przyjechali koledzy, zobaczyłem jednego z nich. Podeszliśmy powoli. Zobaczyłem, że oskarżony jest oparty o samochód w pozycji półleżącej. W zasięgu jego ręki widziałem broń, trzymał ją jakby końcami palców. Wyskoczyłem zza samochodu, odkopnąłem broń. Wtedy drugi policjant podbiegł do mnie. Założyliśmy mężczyźnie kajdanki. Zobaczyliśmy, że leci mu krew. Potem zauważyłem, że kilka metrów dalej leży Michał Kędzierski - opowiadał o interwencji mundurowy.

Zeznający policjant zaraz po założeniu kajdanek oskarżonemu udzielał mu pomocy medycznej. - Ja zostałem przy tym mężczyźnie, a kolega z patrolu pobiegł do Michała. Usłyszałem, jak kolega wołał, żeby zadzwonić po pogotowie. Mężczyzna ubrany w strój policjanta był przytomny, majaczył. Nie mówił żadnych konkretnych słów. Bardzo szybko przyjechało pogotowie. Zajęli się Michałem. A my udzieliliśmy pomocy mężczyźnie. Rozcięliśmy mu spodnie, tam gdzieś była rana, założyliśmy mu opaskę uciskową - relacjonował.

Ostatni z policjantów, którzy uczestniczyli w interwencji, został także później zadysponowany do przejazdu z oskarżonym do rybnickiego szpitala, do którego ten trafił. W karetce, Ś. miał dopytywać o to, w jakim stanie jest postrzelony policjant. Miał się również wulgarnie o nim wyrażać.

- Jechałem z nim ja i mój kolega z patrolu. Mężczyzna był przytomny. Dwa razy w trakcie dojazdu, pytał się o Michała. Pytanie typu: „co z nim?", „co z tamtym?". Powiedzieliśmy, że co go to nagle obchodzi. Padła odpowiedź: „niech pies zdycha". Słowa „niech zdycha" były na pewno - przytaczał policjant raciborskiej KPP.

Po policjantach zeznania składali świadkowie zdarzenia. Między innymi mężczyzna, który miał zawiadomić policję w związku z dziwnym zachowaniem oskarżonego, który próbował zatrzymywać samochody na skrzyżowaniu ul. Stalmacha i Bończyka.

- Jechałem wtedy samochodem z żoną zawieźć dziecko do przedszkola. Nie pamiętam, jakimi ulicami się poruszaliśmy. Na drodze zobaczyliśmy zatrzymany samochód osobowy, z boku tego samochodu był jakiś mężczyzna, który się dziwnie, nienaturalnie zachowywał. Wyglądał jakby był pijanego, czy po jakichś środkach. Stwierdziłem, że sytuacja jest podejrzana i trzeba zadzwonić na policję, zgłosić to - opowiadał mieszkaniec Raciborza.

Mężczyzna miał zostawić żonę z córką pod przedszkolem, a później pojawił się na ul. Chełmońskiego. - Postanowiłem „zrobić rundkę", żeby zobaczyć, co tam się dzieje. Gdy tam dojechałem, zobaczyłem dwie leżące osoby. To było jakby dwóch policjantów. Jak przyszedłem na miejscu, to też już żadnych strzałów nie słyszałem, było po akcji. Podszedłem do policjanta, który leżał na ziemi. On był przytomny, nic nie mówił. Dopiero po jakimś czasie, zaobserwowaliśmy, że jest postrzelony. Do drugiego leżącego mężczyzny nie podchodziłem. Potem już zaczęło tam jeździć dużo policji, straży - zeznawał raciborzanin.

Zeznania mężczyzny uzupełniła jego żona, także jadąca z nim wówczas samochodem. Z relacji kobiety wynika, że Ś. miał zatrzymywać samochody i próbować je kontrolować. Tak samo miał postąpić z volkswagenem, którym jechała ona, jej mąż i dziecko.

- Ten mężczyzna podjechał do nas i coś mówił, ale nie jestem w stanie powiedzieć co - mówiła kobieta, dodając, że dalsza część tych wydarzeń rozegrała się bez jej udziału, gdyż odprowadzała córkę do przedszkola. Dopiero później pojawiła się na ul. Chełmońskiego, gdzie był już jej mąż.

Swoją relację zdarzeń przedstawiła też kolejna z mieszkanek osiedla przy ul. Chełmońskiego w Raciborzu, która częściowo zarejestrowała je, nagrywając wideo na swoim telefonie komórkowym. Jak mówiła, wszystko rozegrało się, gdy była w domu. Kobieta miała usłyszeć strzały, przypominające huki petard.

- Zainteresowało mnie to, podeszłam do okna. Zobaczyłam policjanta, dokładnie nie wiedziałam, co się dzieje. Policjant obiegał samochód, zaglądał zza niego. Włączyłam telefon i zaczęłam nagrywać filmik. Widziałam, jak policjant próbował się skryć za samochodem. W tym momencie odłożył broń na chodnik i zaczął ubierać kamizelkę kuloodporną. Wtedy otworzyłam okno i zawołałam, czy mam wezwać policję. Policjant odpowiedział mi, żebym wezwała policję i karetkę. Powiedział: „mam dwóch rannych policjantów, tu jest strzelanina" - opowiadała kobieta, która także później znalazła się na ulicy, gdzie leżał już postrzelony policjant Michał Kędzierski oraz Radosław Ś.

- Wybiegłam na ulicę i poinformowałam policjanta, że karetka jest w drodze. Potem przyjechała już reszta radiowozów, ludzie się zbiegali. Parę metrów dalej od postrzelonego policjanta, widziałam sprawcę, tak mi się wydawało, że to był on - zeznała świadek.

Proces Radosława Ś. przed sądem okręgowym w Rybniku ruszył w przed kilkoma miesiącami, w lipcu. Oskarżony o morderstwo przyznał się do pięciu zarzucanych mu czynów. Nie zgadza się jedynie z zarzutem dotyczącym usiłowania zabójstwa pozostałych policjantów, uczestniczących w interwencji. Kwestionuje także zarzut związany z uprawą marihuany. Ś. podtrzymuje, że założył ją w marcu 2021 roku, a nie jak zarzuca mu prokuratura, kilka miesięcy wcześniej, w październiku 2020 roku.

Ś. w przeszłości był już karany właśnie za przestępstwa związane z narkotykami. Siedział w związku z tym w więzieniu. Teraz grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Termin kolejnej rozprawy przeciwko niemu zaplanowano na 26 października. Mają wtedy zeznawać kolejni świadkowie.

Radosław Ś., podobnie jak podczas wcześniejszych spraw, na sali rozpraw był uśmiechnięty.

Zabójstwo policjanta w Raciborzu. Oskarżony Radosław Ś. znów...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Garmin

Garmin Venu Czarny (0100217313)

1 859,00 zł899,00 zł-52%
miejsce #2

Amazfit

Amazfit GTR 3 Czarny

1 117,80 zł569,00 zł-49%
miejsce #3

Garmin

Garmin Fenix 6 Srebrny (0100215800)

2 987,14 zł1 680,00 zł-44%
Materiały promocyjne partnera

Rusza gazociąg Baltic Pipe - flesz

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie