Zajrzeliśmy do remontowanego pałacu w Rzuchowie. To prawdziwa perełka! GALERIA

Barbara Kubica-Kasperzec
Barbara Kubica-Kasperzec
Pałac w Rzuchowie był świadkiem wielu historii. Podpalony przez hitlerowców, zdewastowany, przetrwał do dziś. Teraz, dzięki przedsiębiorcy z Rybnika, wraca do dawnej świetności. I znów jest miejscem spotkań mieszkańców z całej okolicy. Udało nam się wejść do tego niezwykłego budynku i zajrzeć dosłownie w każdy zakamarek. Piękną wieżyczką, idealną dla księżniczek, jesteśmy wprost zachwyceni.

Rok 1896: Przez balustradę sporego balkonu z gracją przechyla się Stefania Himml. Oczami wodzi po okazałym dziedzińcu i przylegającym do niego parku. Wzrokiem szuka swojej ukochanej córki - Eleonory. O jest, siedzi na ławeczce pod tym niewielkim jeszcze dębem, który zasadziliśmy.

Rok 1936: Na wieży z notatkami do nauki języka francuskiego, rozsiadła się młodziutka 16-letnia Ewa. Oui monsieur-powtarza co rusz. Nagle drzwi otwierają się i do wieży wbiega zdyszana Anna. - Ewka zaczynamy - krzyczy i biegnie po stromych schodach w dół. Ale co ? - odpowiada ta. - Jak to co, zajęcia z rachunków - odpowiada.

Rok 1967: 6-letnia Kasia wypłakuje oczy w swoim niewielkim pokoiku na pierwszym piętrze. Pod pachą ściska szmacianą lalkę, jedyną jaką ma. - Kasiu co się stało ? - dopytuje wychowawczyni. - Jacek powiedział, że mama i tata mnie zostawili, bo mam rude włosy i jestem brzydka. - Kochanie, ja cię kocham bardziej niż się da opowiedzieć. A twoje włosy wcale nie są rude… one mają ognisty kolor - odpowiedziała kobieta uśmiechając się szeroko.

Okazała mury, położonego na skraju przepięknego parku pałacu w Rzuchowie (gmina Kornowac) widziały wiele takich historii. Były miejscem wielkich radości, tragedii, dramatów i wydarzeń o wielkim znaczeniu historycznym. Byli tu i powstańcy śląscy i niemieccy hitlerowcy. Były tu dziewczęta pragnące nauczyć się ekonomii i gry na pianinie i sieroty porzucone przez rodziców. Był też biznesmen, który w parku lądował helikopterem i pieniądze na modernizację wysłużonych murów przywoził w walizce. Oj, były te mury świadkiem wielu historii.

Zbudowany w roku 1888 pałac to prawdziwa perełka architektury. Postawiony na niewielkim wzniesieniu , w otoczeniu dębów góruje nad okolicą. Do wielkich drzwi z bogato zdobionym portalem prowadzi szeroka droga. Nigdzie nie ma bram, szlabanów, znaków zakaz wjazdu. Wręcz przeciwnie. To miejsce już z daleka woła „zapraszamy „.

Zabytek w 2010 roku odkupili Janusz i Zofia Gładysz, biznesmen z Rybnika wraz z żoną. Od tego czasu wydali krocie, by ten obiekt pełny historii, przywrócić do dawnej świetności. I ta sztuka powoli im się udaje.

- Moja córka Karolina, absolwentka krakowskiej ASP powiedziała mi : tato odkupmy ten pałac, bo za niedługo nie będzie tam już co ratować - wspomina pan Janusz. Swojej uzdolnionej córki posłuchał. Ona miała plan. Chciała w starych murach pokazywać ludziom sztukę. Chciała organizować wystawy, wernisaże. - Trochę zostaliśmy przy transakcji kupna oszukani. Poprzedni właściciel twierdził, że dach jest zrobiony, jest odwodnienie. A to wszystko była fuszerka - mówi właściciel.

Budynek z trzech stron prezentuje się już wspaniale. Przy czwartej stoją jeszcze rusztowania. Sypiącą się elewację trzeba było uzupełnić. - Na tej jednej ścianie wymieniliśmy 150 cegieł - wskazuje na północy kąt budynku Gładysz. - Delikatnie się z nimi obchodzimy. Kiedyś wokół tego budynku było piękne ogrodzenie, ale jeden z poprzednich właścicieli je ukradł, a słupki poprzewracał. My z tych słupków odzyskujemy cegłę i nią wypełniamy ubytki w murze. Poszło nam już 700 cegieł. One są nie do kupienia, mają całkiem inne wymiary niż dzisiejsze - zdradza właściciel.

Gzymsy odnowiono, sztukaterię miedzianą właściciel wykonywał sam, ręcznie. Bo choć jest człowiekiem z pałacu, to nie boi się ubrudzić sobie rąk. - Do herbu widocznego o tam dołożyliśmy nasz własny element - to dziś herb Zofii i Janusza - mówi pan Janusz.

Choć właścicielami perełki są już od ponad dekady, remont trwa tam w zasadzie dopiero od 5-6 lat. - Pierwsze prace zaczęły się w 2015 roku, bo przez cztery lata szukaliśmy dokumentacji. Jej nie ma. Ten budynek jest sierotą, ktokolwiek go dostał w zarządzanie, to go porzucał - zdradza.

Pałac w Rzuchowie wybudowano w 1888 r. Kilka lat wcześniej Stefania Schön poślubiła Heinricha Himmla, pochodzącego z Koźla pułkownika armii pruskiej, a jej ojciec podarował nowożeńcom wieś. Heinrich Himml szybko jednak zmarł, a Stefania ponownie wyszła za mąż. Jej wybrankiem był Joachim von Klutzow. Czas powstań śląskich zapisał się tragicznie na kartach historii pałacu. Wśród powtarzanych pogłosek jest i taka, iż jeden z synów państwa von Klutzow w 1921 r. strzelał z pałacowej wieży do powstańców maszerujących w stronę Raciborza. Podobno powstańcy odpowiedzieli ogniem i wdarli się do pałacu w poszukiwaniu strzelca. Młody von Klutzow uciekł z pałacu podziemnym tunelem. Przed II wojną była tu elitarna szkoła dla dziewcząt. - Tutaj uczono ekonomii gospodarstwa domowego, języków obcych, gry na instrumentach. Tylko najbogatszych było stać na umieszczenie tutaj swojej córki . W czasach II wojny w pałacu urzędowało dowództwo obozu pracy dla kobiet. Niemcy na wieść o zbliżającej się armii czerwonej wydali rozkaz podpalenia pałacu. Pożar strawił dach.

Po wojnie pałac wyremontowało Ministerstwo Zdrowia z przeznaczeniem na Dom Dziecka, który funkcjonował tam do połowy lat 90. XX w. Potem opuszczony pałac znowu ulegał dewastacji. A kolejni prywatni właściciele tej agonii wcale nie przerywali. Przyszły takie czasy, kiedy rzuchowskie dzieci straszono duchem mieszkającym w opuszczonym pałacu, gdzie drzwi i okna zabite były deskami.

Zajrzeliśmy do remontowanego pałacu w Rzuchowie. To prawdziw...

- Długo trwało zanim przekonałem konserwatora zabytków w Katowicach, że tę inwestycję traktuję serio. A my zrobiliśmy już ogrom pracy. Tutaj trwa permanentny remont - burzyliśmy stropy, ścianki działowe jeszcze z czasów kiedy był tu dom dziecka. Udostępniamy salę po sali. Pięknie tu będzie, proszę zobaczyć - mówi Janusz Gładysz.

Właściciel wraz żoną powołał Fundację, która zarządza budynkiem. I ciągle zaprasza tu ludzi. A to śpiewa w pałacu zespół Śląsk, a to organizowane są spotkania naukowe. - Choć cały czas roboty trwają, my udostępniamy ten obiekt mieszkańcom. To ma być pałac nauki i kultury. Z naciskiem na to pierwsze. Podpisaliśmy umowę z Uniwersytetem Śląskim o współpracy, rozmawiamy z kolejnymi uniwersytetami. Ma to być pierwszy budynek stricte zasilany energią wodorową - mówi Gładysz.

Podatek od psa

Wideo

Materiał oryginalny: Zajrzeliśmy do remontowanego pałacu w Rzuchowie. To prawdziwa perełka! GALERIA - Rybnik Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie