Kościół św Wacława w Krzanowicach remontowały nawet omy

Aleksander Król
Kościół św Wacława w Krzanowicach
Kościół św Wacława w Krzanowicach
W sierpniu ksiądz Wilhelm Schiwon, długoletni proboszcz kościoła Św Wacława w Krzanowicach odchodzi na emeryturę. To dzięki niemu świątynia prezentuje się dziś tak wspaniale. W Krzanowicach wszyscy pamiętają remonty z lat 80., gdy niemal każdy mieszkaniec zakasał rękawy i pomagał na budowie?

Kościół św Wacława w Krzanowicach remontowały nawet omy

- Wyznaczałem według ulic, kto ma przyjść do pomocy przy kuciu tynków, tak jak dziś prosi się o pomoc w sprzątaniu świątyni. Mówiłem, że każda "oma" może wejść na rusztowanie - wspomina ks. Wilhelm Schiwon, który podczas 34-lat posługi proboszcza stawił czoła wielu zadaniom.

- Gdy zostałem proboszczem w Krzanowicach najpierw trzeba było wybudować plebanię. Prace rozpoczęły się w 1981, a już w listopadzie 1982 roku plebania została poświęcona. A czasy nie były przecież łatwe. Ciężko było zdobyć materiały, ale gdzie się weszło i powiedziało, że to na plebanię, to jakoś udawało się je załatwić. Widać nasze władze komunistyczne nie były takie złe - uśmiecha się do swoich wspomnień ks. Wilhelm Schiwon. Dodaje, że parafia wtedy była liczniejsza, liczyla 3 tysiące mieszkańców i nie ściągał firmy z zewnątrz. - Miałem swoich fachowców, naszych parafian - mówi Schiwon. Ludzie przyszli z pomocą w 1984 roku, gdy rozpoczął się kapitalny remont kościoła.

- Konserwator z Katowic nie chciał się zgodzić na blachę miedzianą, mówił, że ma być czerwona dachówka. Ale ja już miałem blachę załatwioną. A wielki jest kościół. Na dachu jest 20 ton miedzi. Więc pisałem odwołania, ale konserwator był nieprzejednany. W końcu napisałem list do ministra kultury i sztuki i po 2 tygodniach przyszła odpowiedź. Nie dość, że minister zgodził się na naszą blachę, to jeszcze nakazał konserwatorowi przydzielić nam dodatkowe 10 ton blachy - wspomina ksiądz Schiwon.

- Nie miałem nawet co z nią zrobić, bo miałem już swoją blachę. Namówiłem więc parafian z Pietraszyna, by ją odkupili. Co prawda remont w Pietraszynie rozpoczął się dopiero w 1991 roku, ale miedź się nie niszczy. Na kościele w Pietraszynie położona jest blacha z przydziału ministra - śmieje się proboszcz.

Prace remontowe rozpoczęły się od wieży. - Więźba była zbudowana z solidnych belek, nie takich patyczków, jakie się dziś daje. Kiedyś grube belki dawali - by kornik miał czas - śmieje się ksiądz proboszcz. Łatwo nie było, bo wieża kościoła w Krzanowicach liczy 56 metrów, a w okolicy nie ma lasów, skąd można by pozyskać drewno na rusztowania.

- Z nadleśnictwa Szczyty załatwiłem 100 stempli. Nasi cieśle robili rusztowania - stabilne podesty. Gdy ustawiono je przy wieży, dzwoniono z Czech z pytaniem "co to za wyrzutnie rakietową budujecie?" - uśmiecha się do swoich wspomnień ks. Wilhelm Schiwon. Rusztowania przygotowane przez cieśli - parafian były solidne, więc każdy mieszkaniec chciał wydrapać się na górę i spojrzeć na okolicę z wysokości 56 metrów.

- Co niedzielę miałem pielgrzymki na górę. W końcu musiałem zabronić chodzić po rusztowaniach - mówi Schiwon. Potem wokół kościoła ustawiono około 100 tzw. drabin wiedeńskich. Tym razem drewno przyjechało z gór. Rozpoczęło się wielkie kucie tynków. - Miałem 100 swoich murarzy, ale nie angażowałem ich do kucia tynków. Oni mieli inne zadanie. Dlatego wyznaczałem parafian, ulicami, po kolei, żeby przyszli pomóc. I pomogli - wspomina Schiwon. - Dzięki Bogu nikomu nic się nie stało. Mieliśmy wsparcie nieba. Bo u nas przy remoncie nawet chorzy i cierpiący pomagali - prosiłem, by swoje cierpienie ofiarowali i modlili się za pracujących - wspomina ksiądz proboszcz.

W 1986 roku remont kościoła się zakończył - ściany zewnętrzne otrzymały nową elewację, okna zaszklono nowym szkłem ornamentowym. Ale w parafii nie spoczęli na laurach. W latach 1987-90 przeprowadzono po raz pierwszy od blisko 80 lat renowację i konserwację starej zabytkowej polichromii kościoła.

- W polichromii na stropie była dziura od moździerza. Mój poprzednik, ks. Radca proboszcz Pawlar nie remontował jej, by została pamiątka po II wojnie światowej. Przestrzelona była akurat głowa świętego, więc nie wiedzieliśmy, co to za święty. Pojechałem do ks. Pawlara, a on przyniósł wielkie reprodukcje polichromii z kaplicy Św. Wacława z katedry praskiej. Nasze pod względem treści zostały zrobione na ich wzór. Okazało się, że przestrzelona jest głowa św. Wacława - dodaje. Potem w kościele dokonano renowacji i konserwacji zabytkowego głównego ołtarza oraz ambony. Świątynia jest piękna, ma niemal 100 lat!

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie