Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Kiedy dziecku trzeba koniecznie znaleźć drugi dom

Aleksander Król
Mamy komplet. Nie możemy przyjąć więcej dzieci - mówi Strzelczyk
Mamy komplet. Nie możemy przyjąć więcej dzieci - mówi Strzelczyk Fot. Aleksander Król
Mimo że w powiecie raciborskim systematycznie przybywa rodzin zastępczych, wciąż jest ich zbyt mało, by zapewniły opiekę wszystkim dzieciom, które tego potrzebują. W Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Raciborzu wciąż szukają kandydatów na nowych rodziców. Chodzi o to, by maluchy nie trafiały do domów dziecka. Na adopcję może liczyć tylko garstka z nich

Ponad dwustoma dziećmi z naszego powiatu opiekują się rodziny zastępcze. Na Raciborszczyźnie jest ich 120, z czego większość spokrewniona jest z maluchami. Tylko 16 spośród nich to tzw. rodziny zawodowe, które zajmują się dziećmi do czasu, aż ich prawdziwi rodzice poukładają swoje życie albo trafią one do adopcji. Czasem trwa to kilka miesięcy, a czasem kilka lat. Zdarza się, że młodzi ludzie zostają w ich domach aż do ukończenia pełnoletności.

Rodzice zastępczy przyznają, że najtrudniejsze są rozstania. - W tym tygodniu sąd wydał zgodę na adopcję dwojga dzieci, którymi opiekowaliśmy się od dwóch lat. To rodzeństwo. Chłopczyk ma 5, a dziewczynka 7 lat. Bardzo się z nimi zżyliśmy. Ciężko będzie nam się z nimi pożegnać - mówi wzruszony Alojzy Ignacy Kubik, który razem z żoną Anną od pięciu lat zawodowo opiekuje się dziećmi. Dziś w ich domu w Kuźni Raciborskiej przebywa sześcioro młodych ludzi. Wkrótce zostanie czworo.

- Taki jest cel. Zadaniem rodziców zastępczych jest m.in. przygotowanie dzieci do adopcji, gdy nie mają one szans na powrót do swojego prawdziwego domu. Gdy już do tego dochodzi, człowiekowi łzy cisną się do oczu. Wszyscy nasi podopieczni mają świetny kontakt. Rodzeństwo, które teraz idzie do adopcji, gdy do nas trafiło, świetnie już mówiło i podciągnęło w tej sztuce pozostałych chłopaków, którzy mieli jeszcze z tym problemy. Im też będzie brakowało tej dwójki - dodaje Kubik.

Małżeństwo, które wychowało czwórkę własnych dzieci, przyznaje, że na początku "zawodowstwa" było bardzo ciężko. I nie ma się czemu dziwić.

Grażyna Drobek-Bukowska, raciborzanka, która razem z mężem od 26 lat "zawodowo" opiekuje się dziećmi tłumaczy, że nawet małżeństwa posiadające własne dzieci nie zrozumieją problemów rodziców zastępczych.

- To są wyjątkowe dzieci, zwykle po przejściach, jakich nie doświadczają nawet dorośli. Można wyobrazić sobie, jak czuje się odrzucony dorosły mężczyzna lub kobieta, ale co dopiero musi czuć maleńkie dziecko - mówi Grażyna Drobek-Bukowska.

W ciągu 21 lat przez dom państwa Drobek przewinęło się 21 dzieci. Były takie, które wracały do swoich prawdziwych rodziców po roku.

- Część wychowywaliśmy aż do czasu, kiedy mogli pójść na swoje. Niektórzy wyjechali do pracy zagranicę. Stale utrzymujemy kontakt, wysyłamy "esemesy", piszemy maile. Pewnie zadzwonią z życzeniami na święta. Życzymy im jak najlepiej, przecież wychowywaliśmy ich, jak swoje dzieci - dodaje.

Rodzice zastępczy przyznają, że razem z dziećmi, którymi się opiekują, przeżywają te same smutki i radości, jakie towarzyszyły im przy wychowywaniu swoich rodzonych pociech.

- Piątka przyniesiona ze sprawdzianu, wygrany mecz i każdy inny sukces Piotrusia i Julii cieszą mnie równie mocno, jak cieszyły sukcesy moich trzech synów - mówi pani Renata z Kuźni Raciborskiej, która jest rodzicem zastępczym, spokrewnionym z dziećmi, którymi się opiekuje. Piotrusiem zajmuję się od 12 lat, teraz ma 13. Gdy trafił pod nasz dach pracowałam jeszcze zawodowo. Wówczas nie było jeszcze papmersów i obiadków w słoikach. Ale po paru miesiącach wszystko wróciło do normy. Udało się na nowo poukładać całe życie - wspomina. Na oczach pani Renaty chłopak uczył się raczkować i wypowiadać pierwsze słowa. Potem przedszkole, szkoła, wywiadówki, wspólne wakacyjne wyjazdy nad morze...

- Znów w pewnym sensie poczułam się matką - mówi pani Renata. Dzieci nie mogą już doczekać się na święta. - Kupiłam już farby, żeby zrobić pisanki. Julka powiedziała, że dziś są specjalne naklejki na jajka. Człowiek cały czas się uczy przy tych maluchach. Mam z nimi wiele radości - dodaje.

W Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Raciborzu ciągle szukają kandydatów na nowe rodziny zastępcze. Chodzi o to, by jak najmniej maluchów trafiło do domów dziecka. Niestety te wciąż są przepełnione.

Na Raciborszczyźnie działają dwa takie ośrodki - jeden w Pogrzebieniu, a drugi w Kuźni Raciborskiej.

Gdy we wrześniu ubiegłego roku otwierano placówkę opiekuńczo-wychowawczą w Kuźni Raciborskiej, która przeznaczona jest dla 20 osób, już pierwszego dnia trafiło tam kilkunastu młodych ludzi.

Placówka przeznaczona jest dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia. - Nie trafia tu młodzież, która wymaga resocjalizacji - mówi Magdalena Strzelczyk, dyrektor placówki opiekuńczo-wychowawczej w Kuźni Raciborskiej, którą prowadzi Stowarzyszenie Otwarte Serca Dzieciom. Koszty utrzymania dzieci, szacowane na około 500 tys. zł rocznie pokrywa starostwo.

W ośrodku prowadzone są różnego rodzaju zajęcia wychowawcze, korekcyjne i terapeutyczne, które przygotują młodzież do dorosłego życia.

Tymczasem ośrodek prowadzony przez Siostry Salezjanki w Pogrzebieniu, przeznaczony jest dla mniejszych dzieci. W sumie dla 25 osób i stale jest przepełniony. Tymczasem nawet najlepsze placówki nie są w stanie zastąpić dzieciom prawdziwego domu. A adopcje są raczej rzadkie.

- W ciągu roku do adopcji kierujemy około 20 dzieci, z czego jedynie dziesięć się udaje - mówią w PCPR.

Małżeństwa, które zamierzają adoptować dziecko, zwykle szukają pięknych maleństw. Starsze dzieci mają małe szanse.

Dlatego PCPR ciągle organizuje kursy na kandydatów na rodziców zastępczych. - Zależy nam przede wszystkim na rodzinach zawodowych, które wezmą kolejne dziecko, gdy opuści ich już to pierwsze - tłumaczą.

Rodzice zastępczy mogą liczyć na różnego rodzaju pomoc psychologa, czy pedagoga. Dostają także wsparcie finansowe. Zawodowi rodzice oprócz świadczenia, jakie otrzymują także ci spokrewnieni z dzieckiem (wynosi ono do 1647 złotych), dostają też dodatkowe pieniądze w zależności od tego, ile maluchów wychowują. Powyżej sześciorga to kwota rzędu ponad 2600 zł. Zapewniona jest także pomoc na tzw. pierwsze potrzeby np. kupno łóżka.

Kandydaci na rodziców uczą się, że łatwo nie będzie

Z Henrykiem Hildebrandem, dyrektorem PCPR rozmawia Aleksander Krół

Na terenie powiatu działa 16 zawodowych rodzin zastępczych. To wystarczająca ilość?

Oczywiście potrzeby są większe, ale w porównaniu z innymi regionami, to duża liczba. Wkrótce maja zmienić się przepisy, dzięki czemu sytuacja rodzin zastępczych ma się zdecydowanie polepszyć. Także ta finansowa. Liczymy na to, że wówczas chętnych do założenia takiego domu będzie o wiele więcej.

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie co jakiś czas organizuje kursy dla kandydatów na rodziców zastępczych. Na czym one polegają?

Obejmują one około 40 godzin. Kandydaci spotykają się z psychologami i biorą udział w różnego rodzaju warsztatach. Zajęcia mają podpowiedzieć im, jak zajmować się dziećmi, które potrzebują zupełnie innej opieki niż te, które na przykład same wychowali. Muszą przygotować się do tego, że będą sprawiać większe trudności wychowawcze.

Nie wszyscy nadają się na rodziców zastępczych. I mimo, że ich brakuje, niektórym kandydatom musimy podziękować. Czasem ludzie decydują się na coś takiego, licząc na korzyści materialne. A to jest nie do przyjęcia.

Jakie warunki muszą spełniać rodzice zastępczy?

Przede wszystkim muszą mieć czystą kartotekę, żadnych zatargów z prawem. Muszą cieszyć się zdrowiem, które pozwoli im opiekować się dziećmi. Dlatego ważny jest też wiek. Nie mogą być to osoby w zbyt podeszłym wieku. Staramy się tworzyć rodziny przybliżone do naturalnych.

Jednocześnie nie jest powiedziane, że muszą to być małżeństwa. Mamy kilka przypadków, że dziećmi opiekują się osoby samotne na przykład wdowy.

Adresy ośrodków opiekuńczo-adopcyjnych

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Rybniku, ul, 3 Maja 31, tel.: 32 4260033;

Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Rybniku, ulica Floriańska 28, tel.: 32 424 04 35;

Ośrodek Pomocy Społecznej w Jastrzębiu Zdroju,ulica Opolska 9, tel.: 032 47 40 146;

Ośrodek Pomocy Społecznej w Żorach, ulica Ks. Przemysława 2, tel.: 32 434 24 12; lub też 32 434 24 12 wew. 19;

Powiatowy Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Wodzisławiu Śląskim, ulica Wałowa 30, tel.: 32 451 44 51 lub 32 454 50 83;

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Raciborzu, ul. Klasztorna 6, tel.: 32 415 2028, 415 94 62;

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Gliwicach, ulica Zygmunta Starego 17, tel.: 32 332 66 16;

Śląski Oddział Terenowy Towarzystwa Rozwijania Aktywności Dzieci - Ośrodek Rodzin Zastępczych w Bytomiu-Stolarzowicach, plac Jana 13, telefon: 32 286 72 15;

Publiczny Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Sosnowcu, ulica Krzywa 2, tel.: 32 266 46 66;

Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy Archidiecezji Katowickiej w Katowicach, ulica Plebiscytowa 49a, tel.: 32 608 15 96;

Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Znajduje się on przy ul. Nowowiejskiej 3, tel. : 34 368 03 39;

Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy Terenowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Sosnowcu, pl. Kościuszki 5, tel.: 32 266 03 87;

Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Bielsku-Białej, ulica Potok 6, tel.: 33 815 09 84;

Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy TPD w Częstochowie, ulica Nowowiejskiego 3, tel.: 34 368 03 39;

Miejski Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Częstochowie, ulica Sobieskiego 17b, tel.: 34 361 49 11;

Katolicki Ośrodek Adopcyjny w Częstochowie, al. Jana Pawła II 82, tel.: 34 366 49 91.

Epidemia nie gaśnie. Covid atakuje serce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3