Znów marzy nam się kąpiel na żwirowni Ostroga [ZDJĘCIA]

Kiedyś miał tu powstać basen letni z prawdziwego zdarzenia. Wybudowano nawet nieckę, ale po marzeniach pozostały betonowe szkielety. Czy teraz uda się tu stworzyć kąpielisko?

Wielu stać na wakacje w Hiszpanii, ale wolą ze swoją przyczepą kampingową pojechać na żwirownię na Ostrogu. Amatorów spędzania weekendów poza miastem, choć przecież dalej w Raciborzu, nie brakuje. Teraz raciborzanie rozbijają tu swoje "obozy" na dziko, a już wkrótce mają to robić oficjalnie. Podczas ostatniej sesji prezydent Mirosław Lenk zapowiedział, że przymierza się do stworzenia na Ostrogu… kąpieliska.

- Chcemy stworzyć tam miejsce do kąpieli, tym bardziej, że zliberalizowano prawo, dotyczące takich kąpielisk - mówi Mirosław Lenk, prezydent Raciborza.

Czy samo wyznaczenie miejsca i wbicie w ziemię tabliczki z napisem "Tu można się kąpać" sprawi, że wokół pojawi się odpowiednia infrastruktura, budki z hamburgerami i wypożyczalnia materacy? Spróbować, nie grzech. Tylko woda musi być odpowiednio czysta. I w tym cały kłopot.

- Odkąd żwirownią nie opiekuje się Polski Związek Wędkarski, to jest to jedno wielkie śmietnisko. Żeby pomysł z kąpieliskiem wypalił, najpierw trzeba by było posprzątać to miejsce. Na dnie znajdują się różne, niebezpieczne dla kąpiących się rupiecie. Zatopione są nawet szyny kolejowe - mówi Marek Zieleń, którego spotkaliśmy na rybach nad stawami Ostroga. Przyznaje, że on sam, mimo wszystko czasem się tu kąpie. - Ale ja już doskonale znam to miejsce, komuś innemu może stać się krzywda - dodaje.

Pan Marek tak, jak i inni raciborzanie, którzy posiadają przyczepy kampingowe, często zabiera na żwirownię swoją rodzinę. Na ryby przyjeżdża też z
∨ Czytaj dalej

kolegami. Nie ma wątpliwości, że żeby pomysł ze stworzeniem kąpieliska wypalił, miasto musiałoby wyłożyć tu grube pieniądze.

- Teren musiałby być monitorowany. Na żwirowni urządzane są zakrapiane imprezy, a wówczas o zniszczenia nietrudno. Żeby było bezpiecznie, trzeba by zatrudnić stróża, albo zorganizować jakieś kamery - dodaje.

Na żwirowni od dawna brakuje gospodarza. O raciborską, zieloną oazę starali się wcześniej wędkarze, zrzeszeni w raciborskim oddziale PZW, ale dzierżawa tego terenu przekroczyła ich możliwości. - Przekwalifikowano grunty z przeznaczonych do wydobycia żwiru, na tzw. wody stojące. Na takich podatek jest wysoki. Chcą rocznie 60 tysięcy za dzierżawę 14 hektarów. To nam się nie kalkuluje - wypowiadał się niedawno na naszych łamach Leszek Boczoń z raciborskiego koła Polskiego Związku Wędkarskiego.

Chętnych na kupno całego terenu też nie ma, dlatego podczas ostatniej sesji radny miejski Franciszek Mandrysz powrócił do pomysłu sprzed lat i zaproponował, by gmina rozparcelowała działki i sprzedała teren w kawałkach. - Chętni są, a gdy tereny będą miały właściciela, szybko zostaną zagospodarowane - mówi Mandrysz.

Czy tym razem się uda i faktycznie na Ostrogu będziemy się kąpać bezpiecznie? Już kiedyś miał tu powstać nawet basen letni z prawdziwego zdarzenia. Powstała duża niecka, a obok brodzik. Nic z tego jednak nie wyszło.

Po marzeniach, które kilka ładnych dekad temu rozpalały emocje w Raciborzu, pozostały tylko betonowe szkielety.

Komentarze (0)

avatar

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wybierz kategorię