Monika Krok chce wybrać się w niezwykłą wyprawę za Koło Podbiegunowe! Możemy jej w tym pomóc. Wystarczy zagłosować na młodą raciborzankę, która już nie raz podróżowała w nieznane. To niezwykła dziewczyna!

Monika Krok za Koło Podbiegunowe! Pomóżmy jej w głosowaniu



Monika Krok kandyduje na Fjallraven Polar - 300 kilometrową wyprawę. Organizuje ją jedna ze szwedzkich firm, która w ten sposób chce promować oryginalne wyprawy i porzucenie miejskiego stylu życia zza biurka. Co ważne, finansuje też 5-dniowy (i kosztowny) wypad wraz ze szkoleniem, sprzętem itp. Oprócz podróży, Monika kocha psy (ma dwa). W gimnazjum zaczęła bardziej świadomie podchodzić do kwestii ich szkolenia, włączając w to literaturę, ale przede wszystkim praktykę. Przeszła również specjalistyczny kurs. I teraz pomaga innym.

Ten wyjazd to połączenie jej dwóch pasji. Możemy jej pomóc w realizacji celu. Monika jest wśród wielu kandydatów z całego świata, którzy mają szansę udać się za koło podbiegunowe. Jak jej pomóc?

Wystarczy zagłosować przez internet. MOŻNA TO ZROBIĆ KLIKAJĄC TUTAJ [KLIKNIJ]

To kolejne podejście raciborzanki do tego celu. W ubiegłym roku się nie udało. Jednak liczymy, że tym razem już jej marzenie się spełni. Poniżej przypominamy tekst o Monice z ubiegłego roku.

Monika Krok podróżuje w nieznane



Ciągnie mnie do miejsc poza cywilizację. Gdzie można poczuć wyższość natury nad człowiekiem, gdzie przyroda nie została naruszona przez ludzi - mówi Monika Krok.

Młoda raciborzanka przyznaje, że w swoich wyprawach poszukuje wolności, której na co dzień brakuje jej żyjąc w mieście, w wirze codziennych obowiązków ograniczających czasowo. Choć ma zaledwie 19 lat, to już ma na koncie roczny pobyt w Hiszpanii, czy podróż po Polsce autostopem.

- Co najbardziej zapamiętam z Hiszpanii? Odmienne podejście do życia. Wszyscy są tam otwarci na innych. Dużo jest uśmiechu, pozytywnego podejścia do życia. Praktycznie nie można przejść ulicami i nie zostać zagadanym przez przypadkowe osoby. Tam praktycznie niemożliwe jest, aby być w złym humorze. Hiszpanie potrafią dzielić się z innymi pozytywną energią - tłumaczy raciborzanka.

Po tej wyprawie, 19-latka miała w planach wyjazd do Norwegii, a także za koło podbiegunowe, gdzie miała udzielać się jako wolontariuszka w bazie psów zaprzęgowych. Niestety, życie napisało własny scenariusz i musiała zmienić plany. Ale i tak ruszyła z namiotem w odważną podróż. Tyle, że po Polsce i to autostopem. Poza domem spędziła dwa miesiące. Spała w wielu miejscach, głównie w namiocie pośród natury. Tam gdzie człowiek zazwyczaj nie dociera na spacer.

- Sporo taki wyjazd uczy. Przede wszystkim oceny sytuacji. Mogłam liczyć tylko na siebie. Musiałam sama ocenić, czy zatrzymujący się kierowca wzbudza zaufanie, czy nie. Wsiadać lub nie - zdradza rozmówczyni.

Wbrew temu co często się mówi, podróżowanie po Polsce autostopem może być fajne i przede wszystkim bezpieczne. Raciborzanka ani razu nie czuła się zagrożona, nie musiała również godzinami sterczeć przy drodze, czekając na pomocnego kierowcę. Najdłużej czekała pół godziny, ale to przede wszystkim ze względu na mały ruch panujący na drodze. Recepta na to? Dużo uśmiechu i masę pozytywnej energii. Mało tego, taka podróż przyniosła wielu zabawnych sytuacji.

- Chciałam dostać się wyspę Wolin. Nie dogadałam się z jednym kierowcą. Wysadził mnie na autostradzie i stanęłam z tabliczką „Wolin”. Czekałam, czekałam i długo nikt się nie zatrzymywał. W końcu podjechało czarne bmw, a zza przyciemnianej szyby ukazał się łysy kierowca. Ok, zapaliła się żółta lampka. Ale słyszę: kochana, ale Wolin jest w drugą stronę. Nie jechał w tamtym kierunku, ale postanowił mnie zawieźć. Pomógł rozpakować namiot. Zostawił nawet numer telefonu, żebym zadzwoniła jakby coś się działo. A do tego zaprosił mnie na pierogi. Ale były pyszne! To kolejny dowód na to, że nie warto kierować się stereotypami. Pewnie wiele osób nie wsiadłoby do tego auta, albo przynajmniej długo by się zastanawiało. A była to niezła przygoda i zarazem lekcja pokory - dodaje.

Pośród natury spędziła też sporo czasu na tzw. przystanku Alaska na Kaszubach, gdzie człowiek funkcjonuje w zgodzie z naturą. W końcu dotarła do Warszawy. Tam spotkała się z Kilą Zamaną. Znana podróżniczka zmagająca się z własnymi ograniczeniami (straciła słuch), powiedziała jej, aby wzięła życie w swoje ręce i spełniała marzenia. Tak też zrodził się pomysł wyprawy psim zaprzęgiem za kołem podbiegunowym.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Jakość paliw w woj. śląskim. Wyniki kontroli stacji benzynowych i LPG [raport UOKiK: 2017]



Stało się! Toma Hanks dostał maluszka od bielszczanki [ZDJĘCIA, WIDEO]



Ta śląska wieś zniknie pod wodą! Zobacz jak przed zalaniem wyglądają Nieboczowy [ZDJĘCIA]



Kultowe dyskoteki w Śląskiem: Pod koniec lat 90. bawiły się tam tłumy [ZDJĘCIA]




tyDZień - informacyjny program Dziennika Zachodniego [ODC. 11 - 24.11.17 - 01.12.17]


Czytaj także

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!